poniedziałek, 29 czerwca 2015

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka spędziliśmy bardzo fajnie. W przedszkolu był festyn, skakałam na dmuchanym zamku, jadłam watę cukrową i lody.. Na festynie była muzyka, gry i konkursy. Za każdy wygrany konkurs dostawało się lizaki. Rzucałam kapeluszem i podkowami do celu. W workach nie chciałam skakać ;)


Aaa i jeździłam na koniku :)


Następnego dnia pojechałam z rodzicami nad jezioro. Zapaliliśmy grilla i urządziliśmy sobie piknik. Kiełbaska była pyszna, tylko trochę gryzły komary i mrówki.



wtorek, 26 maja 2015

Dzień Mamy i Taty

Dzień Mamy jest dzisiaj, a dzień Taty za miesiąc, ale my już świętowaliśmy. Robiłam laurki, mówiłam wierszyki i byliśmy na super wycieczce.
Rodzice byli zaproszeni na występy do przedszkola. Byłam ładnie ubrana i razem z innymi dziećmi tańczyłam, śpiewałam i mówiłam wierszyki... aż dwa :) Mamusia i tatuś nic wcześniej nie wiedzieli, bo to miała być niespodzianka. Przyszli do przedszkola i dopiero wtedy zobaczyli i usłyszeli nasze występy. Trochę się denerwowałam, ale jakoś poszło :)


Później było fajniej, bo pojechaliśmy na wycieczkę. Każdy jechał swoim samochodem, a tatuś nawet dogonił samochód mojej Pani :)
Przyjechaliśmy do takiego miejsca, gdzie był duży plac zabaw, piaskownica, rowerki i hulajnogi... mogliśmy się bawić do woli :)


Były tam nawet zwierzątka, które chodziły na wolności... kózki, owieczki, konik i malutkie króliczki :) Wszyscy chcieli je głaskać i przytulać, bo były takie mięciutkie i puchate.



Ciocia Asia zawołała nas na poczęstunek i jedliśmy pyszne rogaliki z marmoladą i placek z rabarbarem.


Później pokazywała nam jak się robi masło... trzeba dłuuugo go ubijać, włożyć do foremki, wypłukać i gotowe.


Mieliśmy też ognisko, przejażdżkę bryczką z konikiem i zabawy na huśtawkach.


Jak już się bardzo zmęczyliśmy, wsiedliśmy wszyscy na przyczepy traktora i pan traktorzysta zabrał nas na przejażdżkę. Przyjechaliśmy do takiej chaty, w której był wujek Krzysiek. On nam opowiadał różne ciekawe rzeczy. Najpierw zabrał nas do kuźni i pokazał jak się robi podkowy dla konika. Jedną taką podkowę dostaliśmy na szczęście.


Później poszliśmy do jego domku i pokazywał nam jak się przędzie nici z wełny od owieczki. Ta owieczka nazywa się Beksa, bo cały czas beczy :)


Na końcu poszliśmy nakarmić zwierzątka. Daliśmy jeść krówce, a Franek nawet mógł ją wydoić. Świnkom nalaliśmy wody. Tak śmiesznie klaskały uszkami :)



Na końcu umyliśmy rączki i trzeba się było pożegnać z wszystkimi.


Wróciliśmy zmęczeni, a ja nawet na chwilę zasnęłam w samochodzie. To był super dzień.

wtorek, 12 maja 2015

rower, paczka i majówka

Mam już swój nowy rower :) Babcie dały mi pieniążki, a rodzice kupili rowerek... dokładnie taki jak chciałam. Jest różowy i ma cztery kółka. Tatuś zabiera mnie na przejażdżki, bo mamusia powiedziała, że ona nie będzie za mną biegała :) Ostatnio dojechałam na nim nawet do fontanny i do mojego przedszkola :)


Dostałam też kolejny prezent. Jak wróciłam z przedszkola to czekała na mnie paczka od wujka Krzyśka. Było w niej dużo pięknych bluzek, spodnie, getry, sukienki i plac zabaw świnki Peppy. Bardzo się ucieszyłam i teraz bawię się nim codziennie :) A w bluzeczkach chodzę do przedszkola.


Kiedy był pierwszy weekend majowy, postanowiliśmy wybrać się z rodzicami na majówkę. Najpierw pojechaliśmy nad jezioro. Było fajnie, ale wiał mocny wiatr.


Okazało się, że mają tam plac zabaw. Trochę się pobawiłam i pojechaliśmy dalej.


Szukaliśmy miejsca, gdzie można zapalić grilla. Szukaliśmy i szukaliśmy... To nasze pierwsze miejsce... niestety tam się nie udało, bo przyjechał jakiś traktor ;)


Po długich poszukiwaniach, znaleźliśmy odpowiedni zaułek :) Mogłam sobie pobiegać po lesie, bo był blisko, a tatuś w tym czasie usmażył kiełbaski. Muszę powiedzieć, że smakowały pysznie :)



Wróciliśmy do domku zadowoleni i najedzeni :) Musimy częściej organizować takie fajne wypady.

wtorek, 21 kwietnia 2015

Święta Wielkanocne i moje czwarte urodziny :)

Dawno nie pisałam, ale to tylko dlatego, że dużo się u mnie działo...
Najpierw zaczęło się od przygotowań do Świąt Wielkanocnych. Na te święta jechaliśmy do babci Krysi i moich kuzynów.
Przygotowań było dużo, z mamusią robiłyśmy różne ozdoby, kurczaczki, zajączki i pisanki. Nawet w przedszkolu sialiśmy rzeżuchę i dekorowaliśmy jajka ;)



W czwartek był w przedszkolu zajączek. Przyniósł nam prezenty w koszyczkach. Dostałam zestaw do dekorowania pisanek i słodycze.



Rodzice odebrali mnie z przedszkola i pojechaliśmy do babci Krysi. 
Tam było super... Bawiłam się prawie cały czas z chłopcami. W sobotę byliśmy razem święcić jajka i każde z nas miało swój koszyczek. Po południu miałam tort urodzinowy i dmuchałam świeczki. Mamusia upiekła mi taki jak chciałam, z malinkami :) Dostałam fajne prezenty, za które jeszcze raz dziękuję.


Były zabawy balonami, pistoletami na wodę (woda na niby) i granie na konsoli. Nawet piesek się ze mną bawił :)


W niedzielę, jak wszyscy wstali, było śniadanie wielkanocne. Babcia i ciocia Dominika przygotowały wiele pyszności.


Wieczorem byliśmy wszyscy już tak zmęczeni, że prawie pozasypialiśmy w czasie wieczorynki :)


Te kilka dni u babci bardzo szybko minęło i już we wtorek jechaliśmy dalej... do Iwonicza.
Przyjechała tam także ciocia Karolina, a ja miałam drugą imprezę urodzinową... i drugi tort :D
Już po przyjeździe okazało się, że czeka na mnie paczka od cioci i wujka z Kanady. Dostałam super prezenty, książeczki, sukienki i słodycze :) Rodzice pozwolili mi nawet ich trochę zjeść ;)
W Iwoniczu była fajna pogoda i mogłam pojeździć na swoim rowerze.


W sobotę przyszła babcia Jasia, Maciuś z ciocią i wujkiem, oraz ciocia Stasia i wujek Adam...
Maciuś nawet zaśpiewał mi Sto Lat i zagrał na gitarze :)


Babcia Jasia przyniosła mi piękne kwiatki (z wkładką), a ciocia z wujkiem kosz z owocami (też z wkładką). Od Maciusia dostałam książkę i domino, w które później grałam z ciocią Karoliną. Ciocia Karolina przywiozła mi książkę z bajkami na dobranoc i zestaw małego doktora :) Wszyscy byli przebadani ;)


Najpierw dmuchałam świeczkę z cyferką cztery, bo tyle mam teraz lat... a później mamusia zapaliła taką specjalną świeczkę, która grała, kręciła się i miała fontannę z ognia. Zapaliło się w niej dużo świeczek, które dmuchaliśmy razem z Maciusiem.




Gdy wszyscy zjedli po kawałku tortu, poszliśmy na pole zapalić grilla. Jeździłam z Maciusiem na rowerkach, robiliśmy wyścigi i huśtaliśmy się razem na huśtawce.



 W niedzielę zebraliśmy wszystkie moje prezenty i (jak co roku) ciocia zrobiła mi z nimi zdjęcie. Na zdjęciu brakuje tylko kołdry od babci i dziadzia i mojego nowego roweru (z pedałami), na który dostałam pieniążki od babci Krysi. Aaaa i jeszcze leci do mnie paczka od wujka Krzyśka z Anglii :D


Wszystkim bardzo, bardzo, bardzo dziękuję :)

poniedziałek, 23 marca 2015

mały wypadek i pierwszy dzień wiosny

Już jestem zdrowa :) Miałam iść w czwartek do przedszkola, ale wydarzył mi się mały wypadek. Bawiłam się na łóżku rodziców i jakoś tak zsunęłam się do tyłu... Poleciałam na podłogę, ale jak spadałam to uderzyłam głową o róg ławy... Bardzo bolało i lała się krew. Rodzice się zdenerwowali, a tatuś nawet dzwonił na pogotowie. Chciałam żeby dziadzio przyjechał karetką, ale mamusia powiedziała, że pojedziemy do szpitala samochodem, bo krew powoli przestawała lecieć. W szpitalu było dużo kolegów dziadzia, wszyscy mieli takie czerwone ubrania jak on. Pani doktor obejrzała mi ranę i powiedziała, że trzeba zrobić zdjęcie. Poszliśmy do innego pokoju, tam pani mnie ustawiła i powiedziała, żebym się nie ruszała. Uśmiechnęłam się, a ona zrobiła zdjęcie. Później znowu wróciliśmy do pani doktor i ona powiedziała, że jest wszystko w porządku. Rodzice się ucieszyli i wróciliśmy do domu. Po tym wypadku nie mogłam iść od razu do przedszkola :) Rodzice powiedzieli, że byłam bardzo dzielna i dostałam nagrodę... dużą żyrafę!!! :)


W piątek w przedszkolu mieliśmy pierwszy dzień wiosny i bardzo chciałam iść, więc rodzice się zgodzili i odwieźli mnie rano do przedszkola. Wszystkie dzieci z motylków musiały mieć ubrane coś żółtego, bo taki kolor wylosowaliśmy. Ja miała żółtą bluzkę, skarpetki i czapkę.
Najpierw byliśmy wszyscy na sali gimnastycznej i śpiewaliśmy piosenkę o wiośnie. Każda grupa coś przygotowywała.


Później poszliśmy na plac zabaw, gdzie miało być topienie Marzanny. Każdy z nas miał żółte wstążki z bibuły, którymi witał wiosnę.


Ustawiliśmy się w rzędzie i czekaliśmy aż panie przyniosą wszystkie Marzanny. Każda grupa miała inną :)


Dostaliśmy kubeczki, wodę z wiaderka i mogliśmy polewać Marzanny. Trochę się napiłam tej wody, bo chciało mi się pić, ale Pani powiedziała, żebym tego nie robiła.


Wszyscy wylali swoją wodę i Marzanny zostały utopione :) Wreszcie mamy wiosnę i robi się coraz cieplej. Teraz będziemy częściej wychodzić na dwór i na plac zabaw :)

środa, 18 marca 2015

długi pobyt w Iwoniczu

Pojechaliśmy do Iwonicza, bo tatuś musiał jechać tam do pracy. Ja się bardzo cieszyłam, że odwiedzę babcię i dziadzia. Niestety znowu się trochę pochorowałam i prosto z podróży pojechaliśmy do pana doktora. Miałam dużo różnych chorób, a mamusia tak się przestraszyła, że o mało co nie zemdlała :) Znowu musiałam pić różne syropki. Najgorsze było to, że pan doktor zabronił mi jeść słodycze. I to przez 2 miesiące... :( Nawet dżemu nie mogłam, ani soków słodzonych cukrem. Na szczęście są takie bez cukru, więc nie jest tak źle. Mogę również jeść owoce. Zawsze to coś... ale mamusia obiecała mi, że na urodziny dostanę kawałek tortu :)
Na początku nie mogłam nigdzie wychodzić. Tylko siedziałam w domku i bawiłam się z babcią i dziadziem. Tymczasem do Iwonicza zawitała wiosna.


Był również dzień kobiet :) Babcia, mamusia i wszystkie kobiety, które do nas przychodziły dostawały od tatusia kwiatki, a od dziadzia czekoladę. Ja też dostałam kwiaty, różowe tulipany. Na początku stały w osobnym flakonie, ale później babcia zrobiła z nich wielki bukiet.


Czas w Iwoniczu szybko mi minął i trzeba było wracać do Leszna. Do przedszkola jeszcze nie chodzę, bo pan doktor mi nie pozwolił.Trochę brakuje mi słodyczy, ale babcia z mamusią znalazły w sklepie taki dżem słodzony sokiem jabłkowym. Bardzo się ucieszyłam i dłuuugo go próbowałam, a później spakowałam i zabrałam do Leszna.




sobota, 7 marca 2015

dzień pizzy i ważny występ

Niedawno w przedszkolu mieliśmy dzień pizzy. Ja bardzo lubię jeść pizzę :) Przyszedł do nas tata Kryspina i pokazywał jak powstaje pizza. Ja już to wiedziałam, bo rodzice robią ją czasem w domku, a ja im pomagam. Szczególnie lubię podbierać ser ;)
Najpierw trzeba przygotować wszystkie składniki, wymieszać drożdże z wodą i przesiać mąkę do miski :)


Jak drożdże urosną to trzeba pomieszać wszystkie składniki i wyrobić ciasto. Ciasto wyrabia się bardzo ciężko. Trzymaliśmy Panu miskę, bo okropnie się przesuwała...


Później trzeba trochę poczekać aż ciasto urośnie, a następnie wyłożyć je na blachę i rozgnieść na cienki placek.


Następnie smarujemy ciasto sosem pomidorowym i posypujemy ziołami.


Teraz można dać dodatki jakie się chce. My daliśmy szynkę i ser żółty. Wszyscy pomagali posypywać ;)


Można już było włożyć pizzę do piekarnika. Naszą zabrała pani kucharka i przyniosła po jakimś czasie już upieczoną. Pani podzieliła ją na kawałki i wszyscy mogliśmy spróbować jaka pyszna nam wyszła :)



A teraz muszę się pochwalić moim pierwszym publicznym występem. Występowałam na dużej scenie... Z moimi koleżankami tańczyłyśmy taniec kwiatów. Wszystkiego nauczyła nas Pani Dyrektor, która przygotowała nam również stroje. Występ był z okazji Dnia Babci i Dziadka, ale było zaproszonych dużo ludzi z całego Leszna. Byłam bardzo zdenerwowana, ale jak zobaczyłam moich rodziców na widowni, to się uspokoiłam i ucieszyłam. Występ się udał i wszyscy bili nam brawo.
A to filmik z mojego występu. Wstaję ostatnia jako kwiatuszek i można mnie rozpoznać po najdłuższych rozpuszczonych włosach ;)