Przez ostatni tydzień byłam z rodzicami w Iwoniczu u babci i dziadzia. Wujka Krzyśka i cioci Karoliny nie było, bo okazało się, że nagle polecieli samolotem gdzieś daleko... Teraz to mogę z nimi porozmawiać tylko za pomocą komputera.
U babci i dziadzia było (jak zawsze) super :) Jadłam pełno słodyczy, bawiłam się w co chciałam i czym chciałam, mogłam oglądać dużo bajek, a jak odwiedzali nas jacyś goście, to dostawałam prezenty :) Byłam nawet odwiedzić Maciusia i bawiłam się jego zabawkami :)
Tatuś nie mógł być z nami cały czas, bo pracował, ale wszyscy się ze mną bawili i jakoś dałyśmy sobie radę z mamusią.
Dziadziowi podobały się wszystkie moje pomysły na zabawy, ale niestety nie mogliśmy już iść na trampolinę, bo została schowana na zimę (fotel ją trochę zastępował). Piaskownica też już odpoczywa w garażu i czeka, aż wiosna przyjdzie. Tatuś powiedział, że teraz to trzeba powoli sanki wyciągać... Żeby tylko szybko spadł śnieg ;)
Mamusia mówi, że jak spadnie śnieg i będzie grudzień, to nadejdą Święta i przyjdzie do mnie święty Mikołaj. Mówi też, że trzeba napisać list do Mikołaja... on przyjdzie w nocy i go zabierze. Właściwie to nie wiem czy chcę, żeby mi ktoś w nocy po pokoju chodził :( no i przecież nie umiem pisać... Mamusia powiedziała, że najwyżej zostawimy list w kuchni na oknie, z ciasteczkiem dla Mikołaja. Myślę, że się nie obrazi ;) Spróbuję narysować ten list, mam nadzieję, że Mikołaj zrozumie :)
Przywieźliśmy już z Iwonicza choinkę, ale na razie rodzice nie pozwolili jej rozpakować. Mówią, że jeszcze nie czas na to... szkoda. Dostałam też od mojej prababci Jasi figurki żeby można było zrobić szopkę :) Niestety na rozłożenie jej też jeszcze nie czas... Chciałabym, żeby już były Święta...
piątek, 15 listopada 2013
wtorek, 22 października 2013
urodziny kuzynów
Tydzień temu byłam na prawdziwej imprezie urodzinowej. Były prezenty, balony, tort i zabawa :)
Już w piątek pojechaliśmy do Oświęcimia. Dotarliśmy wieczorkiem i trzeba było iść zaraz spać. W sobotę rano pobawiłam się z babcią Krysią i pomogłam jej gotować obiad ;) Babcia ugotowała pyszne knedle ze śliwkami :)
Po południu pięknie się ubraliśmy i zeszliśmy na dół na przyjęcie urodzinowe. W pokoju było dużo balonów. Jedne miały cyfrę 5, a inne 4. To dlatego, że Tymek miał piąte urodziny, a Bobi czwarte :) Daliśmy chłopakom prezenty i poszłam się z nimi bawić.
Za jakąś chwilkę ciocia przyniosła tort, a chłopcy dmuchali świeczki :)
Gdy wszyscy zjedli tort, poszliśmy się bawić do pokoju chłopaków. Oni mają super zabawki. Mają dużo samochodów, a nawet osiołka, na którym można skakać :)
Już w piątek pojechaliśmy do Oświęcimia. Dotarliśmy wieczorkiem i trzeba było iść zaraz spać. W sobotę rano pobawiłam się z babcią Krysią i pomogłam jej gotować obiad ;) Babcia ugotowała pyszne knedle ze śliwkami :)
Po południu pięknie się ubraliśmy i zeszliśmy na dół na przyjęcie urodzinowe. W pokoju było dużo balonów. Jedne miały cyfrę 5, a inne 4. To dlatego, że Tymek miał piąte urodziny, a Bobi czwarte :) Daliśmy chłopakom prezenty i poszłam się z nimi bawić.
Za jakąś chwilkę ciocia przyniosła tort, a chłopcy dmuchali świeczki :)
Tort był pyszny i bardzo kolorowy. Jadłam oczywiście sama widelczykiem. Bardzo mi smakował. Muszę powiedzieć mamusi, żeby mi taki upiekła na urodziny :)
Gdy wszyscy zjedli tort, poszliśmy się bawić do pokoju chłopaków. Oni mają super zabawki. Mają dużo samochodów, a nawet osiołka, na którym można skakać :)
Wieczorem ciocia z wujkiem przygotowali kolację, którą razem zjedliśmy. Byliśmy już bardzo zmęczeni i chciało nam się spać. Pograłam jeszcze z Kornelkiem na gierce i poszłam z mamusią do łóżka. Impreza urodzinowa była super!!! Wszyscy dobrze się bawili i na pewno długo będziemy to pamiętać ;)
czwartek, 17 października 2013
czas z mamą
Ostatnio tatuś więcej pracował i nie było go prawie wcale w domku. Jeździł codziennie do Warszawy, a ja zostawałam z mamusią.
Z mamusią jest fajnie. Pomagam jej gotować (nie plątam się po kuchni) i robić zakupy (wrzucam dużo rzeczy do koszyka, żeby było szybciej). Czasami mogę pooglądać bajki, gdy mamusia robi obiad. Mamusia gotuje pyszne obiadki. Ja najbardziej lubię jeść makaron ;)
Z mamusią jest fajnie. Pomagam jej gotować (nie plątam się po kuchni) i robić zakupy (wrzucam dużo rzeczy do koszyka, żeby było szybciej). Czasami mogę pooglądać bajki, gdy mamusia robi obiad. Mamusia gotuje pyszne obiadki. Ja najbardziej lubię jeść makaron ;)
Po obiadku wychodzimy razem na spacer. Teraz często pada deszcz, bo jest jesień, ale mamusia pozwala mi poskakać po kałużach :) Muszę uważać, bo jak zamoczę spodnie to trzeba szybko wracać do domku.
Niedaleko jest las, do którego czasem chodzimy. Zbieramy tam liście, kasztany, żołędzie, szyszki, a nawet patyki :) Później przynosimy wszystko do domku, oglądamy i zastanawiamy się co z tego można zrobić. Mamusia mówi, że to są dary jesieni... Ciekawe co nam zima przyniesie ;)
Bardzo lubię bawić się z mamusią klockami, piłkami, kolorować kredkami, czytać bajki... ale najfajniej bawimy się zabawkami zrobionymi razem.
Wieczorem z pracy wraca tatuś i jak zje obiad, to podziwia nasze dzieła. On również przynosi do domku kasztany i żołędzie.
Bardzo lubię zostawać z mamusią, ale tatuś też jest mi bardzo potrzebny ;)
piątek, 27 września 2013
niespodzianka dla dziadzia
W związku z tym, że dziadzio miał niedawno urodziny, a jutro ma imieniny, postanowiliśmy z rodzicami zrobić mu niespodziankę :) Spakowaliśmy trochę naszych rzeczy, zabrałam swojego kotka i pojechaliśmy do Iwonicza. Dziadzio bardzo się ucieszył z naszej wizyty, właściwie wszyscy się ucieszyli... no może oprócz cioci Karoliny, która niestety była akurat w Krakowie.
Z babcią, dziadziem i wujkiem spędziliśmy tylko dwa dni, ale i tak było super. Bawiłam się z każdym, a nawet zostawałam z babcią i dziadziem, jak rodzice chcieli jechać coś załatwić. Jadłam wtedy takie jajka z niespodzianką, specjalnie dla dziewczynek ;) Dziadzio zabrał mnie raz na trampolinę i do piaskownicy. Zrobiło się już zimno i nie mogłam zbyt długo skakać.
W niedzielę była impreza imieninowa dziadzia i przyszedł nawet Maciuś :) Bawiliśmy się w wyścigi samochodowe. Mieliśmy dwa pudła, w których siedzieliśmy, a wujek Krzysiek i wujek Andrzej nas wozili ;) Było bardzo fajnie i szybko zleciał mi czas. Mam go teraz trochę więcej, bo już nie śpię w dzień :) Tak, tak, jestem coraz starsza. Niedługo skończę dwa i pół roku ;) Ciocia mówi, że nie jestem już dzidziusiem, tylko dziewczynką. Umiem chodzić, mówić, sama jeść, nie noszę już pieluszek, no i nie śpię w ciągu dnia :) No... naprawdę jestem duża :) Ostatnio nawet taka jedna pani w sklepie myślała, że mam prawie cztery lata :D
Od babci i dziadzia nie chciało mi się wracać, ale jak dojechaliśmy i dałam całuska wszystkim moim zabawkom, zasnęłam sobie spokojnie w swoim (jeszcze małym) łóżeczku ;)
Dzisiaj babcia Ela ma urodziny (nie udało się namówić rodziców na kolejną niespodziankę), więc chciałam jej życzyć wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i dużo trufli (to ulubione cukierki babci)!!!
niedziela, 8 września 2013
wizyta cioci Karoliny
Przez ostatni tydzień była u mnie ciocia Karolina :) Niestety dzisiaj musiała już wracać do Krakowa... szkoda.
Wszystkie te dni z ciocią były super i bardzo szybko mijały. Codziennie rano budziłam ciocię i zaciągałam do mojego pokoju, żeby się ze mną bawiła :) Ciocia bardzo lubiła te poranki i moje pobudki ;) Czasami nawet wylegiwałam się z nią w łóżku, ale rodzice nie pozwalali mi spędzić tam całej nocy.
Wszystkie te dni z ciocią były super i bardzo szybko mijały. Codziennie rano budziłam ciocię i zaciągałam do mojego pokoju, żeby się ze mną bawiła :) Ciocia bardzo lubiła te poranki i moje pobudki ;) Czasami nawet wylegiwałam się z nią w łóżku, ale rodzice nie pozwalali mi spędzić tam całej nocy.
Jak rodzice chcieli jechać na zakupy, to zostawałam z ciocią w domku. Bawiłyśmy się misiami i piłką, którą ciocia przywiozła mi znad morza. Raz nawet zrobiłyśmy taki wózek z klocków dla misia :) Ciocia przywiązała mi do wózka sznurówkę z mojego buta (akurat nie było nigdzie sznurka) i mogłam sobie wozić go po całym mieszkaniu. Czasami siadałyśmy przy balkonie i rozpoznawałyśmy kolory samochodów, które akurat przejeżdżały.
Jak tatuś wyjeżdżał do pracy, to wychodziłam z mamusią i ciocią na plac zabaw. Ciocia to nawet ze mną ze zjeżdżalni zjeżdżała :) i robiła fikołki przy drabinkach :D
Jak była u nas ciocia, to mogłam jeść więcej słodyczy (bo ciocia jadła) i chodzić później spać. W ogóle było super. Szkoda, że ciocia nie może z nami mieszkać cały czas... Mam nadzieję, że znowu niedługo nas odwiedzi :)
piątek, 23 sierpnia 2013
wakacje w Iwoniczu
Właśnie wróciłam z wakacji u babci i dziadzia. Byłam u nich aż dwa tygodnie. W Iwoniczu było super! Mogłam robić co chciałam, bo na wszystko pozwalał mi dziadzio, i mogłam jeść co chciałam, bo o to dbała babcia :)
Całe dnie wszyscy się ze mną bawili. Babcia niestety musiała jeździć do pracy, ale za to z dziadziem chodziłam na malinki, borówki i jeszcze na trampolinę do sąsiadów. Wieczorami pozwalał mi nawet trenować skoki na swoim łóżku ;)
Z wujkiem Krzyśkiem bawiłam się samochodami, a z ciocią Karoliną trenowałam malowanie paznokci i ust ;) Gdy babcia wracała z pracy dostawałam różne słodycze, lody i zabawki :)
Na wakacjach bawiłam się w basenie, w piaskownicy, huśtałam na huśtawce, jadłam słodycze, wylegiwałam na leżaku, chodziłam do dzieci, bawiłam się z Maciusiem i w ogóle mogłam wszystko ;)
Bardzo żałuję, że to się już skończyło i musieliśmy z rodzicami wracać. Mam nadzieję, że niedługo znów odwiedzimy babcię i dziadzia, albo oni odwiedzą nas ;) A oto kilka pamiątkowych zdjęć z tych niezapomnianych dni.
Całe dnie wszyscy się ze mną bawili. Babcia niestety musiała jeździć do pracy, ale za to z dziadziem chodziłam na malinki, borówki i jeszcze na trampolinę do sąsiadów. Wieczorami pozwalał mi nawet trenować skoki na swoim łóżku ;)
Z wujkiem Krzyśkiem bawiłam się samochodami, a z ciocią Karoliną trenowałam malowanie paznokci i ust ;) Gdy babcia wracała z pracy dostawałam różne słodycze, lody i zabawki :)
Na wakacjach bawiłam się w basenie, w piaskownicy, huśtałam na huśtawce, jadłam słodycze, wylegiwałam na leżaku, chodziłam do dzieci, bawiłam się z Maciusiem i w ogóle mogłam wszystko ;)
Bardzo żałuję, że to się już skończyło i musieliśmy z rodzicami wracać. Mam nadzieję, że niedługo znów odwiedzimy babcię i dziadzia, albo oni odwiedzą nas ;) A oto kilka pamiątkowych zdjęć z tych niezapomnianych dni.
Jest jeszcze jedna korzyść z tych wakacji. Nagle wszyscy zaczęli mnie rozumieć!!! I nikt już nie robił zdziwionych oczu, gdy mówiłam "dziadziu mikili oti" :) <tłum. dziadziu zerwij mi malinki>.
czwartek, 1 sierpnia 2013
spotkanie nad morzem
W ostatni weekend byłam z rodzicami nad morzem. Pojechaliśmy aż na Hel, czyli na sam koniec Polski. Nigdy jeszcze tam nie byłam, chociaż rodzice mówią coś innego ;)
Wybraliśmy się w piątek, jak tatuś wrócił z pracy. Długo jechaliśmy, aż zobaczyłam przez okno wielką wodę. Gdy byliśmy już na miejscu, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na plażę. Okazało się, że spotkaliśmy tam babcię Krysię i ciocię Basię!!! Akurat wtedy były też tam na wakacjach. Już w pierwszy dzień weszłam do morza żeby pomoczyć nogi. Woda była bardzo zimna, ale spodobał mi się piasek. Chciałabym mieć taką wielką piaskownicę ;)
W sobotę, gdy się wyspaliśmy, poszliśmy wszyscy na inną plażę, taką wielką. Było bardzo ciepło i mamusia pozwoliła mi się pochlapać w wodzie. Na szczęście morze zrobiło specjalny basen dla dzieci i mogłam chlapać się bez strachu, że jakaś fala mnie przewróci.
Wybraliśmy się w piątek, jak tatuś wrócił z pracy. Długo jechaliśmy, aż zobaczyłam przez okno wielką wodę. Gdy byliśmy już na miejscu, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na plażę. Okazało się, że spotkaliśmy tam babcię Krysię i ciocię Basię!!! Akurat wtedy były też tam na wakacjach. Już w pierwszy dzień weszłam do morza żeby pomoczyć nogi. Woda była bardzo zimna, ale spodobał mi się piasek. Chciałabym mieć taką wielką piaskownicę ;)
W sobotę, gdy się wyspaliśmy, poszliśmy wszyscy na inną plażę, taką wielką. Było bardzo ciepło i mamusia pozwoliła mi się pochlapać w wodzie. Na szczęście morze zrobiło specjalny basen dla dzieci i mogłam chlapać się bez strachu, że jakaś fala mnie przewróci.
Jak już się wszyscy poopalali i wykąpali, trzeba było iść na obiadek zjeść oczywiście rybkę :) Po obiadku był odpoczynek i wieczorny spacer deptakiem.
W niedzielę była trochę gorsza pogoda i już nie mogłam się kąpać... Chodziliśmy więc sobie na spacerki, jedliśmy lody i rybki i oglądaliśmy statki. Babcia kupiła mi fajne rzeczy i pamiątki. Później trzeba już było wracać do domku...
Nad morzem było bardzo fajnie i mam nadzieję, że niedługo uda nam się znowu tam pojechać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





