piątek, 26 kwietnia 2013

sesja fotograficzna

W niedzielę miałam prawdziwą sesję fotograficzną.
Po południu przyjechał do nas wujek Kuba, z całą walizką różnych sprzętów i ogromnym aparatem. Najpierw pstrykał mi zdjęcia w domku. Musiałam robić różne miny i pozować :) Bardzo mi się to podobało.  A tak wyszłam :)




Jak już znudziło mi się pozowanie w domku, to poszliśmy na podwórko. Była bardzo ładna pogoda, świeciło słoneczko. Wujek robił mi zdjęcia przy kwiatuszkach, z pieskiem i w piaskownicy. A oto efekty :)





Sesja mi się bardzo spodobała. Pozowanie jest super. Może w przyszłości zostanę modelką do zdjęć ;)
Jeśli ktoś chciałby też mieć taką sesję, to niech mi powie, a ja przekażę wujkowi Kubie :)



środa, 17 kwietnia 2013

sezon grillowy rozpoczęty

Nareszcie przyszła do nas wiosna. Jest bardzo zielona, słoneczna i ciepła. Kwiatki zaczęły rosnąć, ludzie się uśmiechać, a babcia z mamusią spędzają całe dnie w ogródku.
Dziadziu z tatusiem zrobili mi wreszcie piaskownicę, kupili piasek i mogę teraz robić babki i bawić się na dworze.


Teraz prawie cały dzień jestem na zewnątrz i bardzo się z tego cieszę. Dzisiaj poznałam nawet moich sąsiadów. Mam już dwie koleżanki i jednego kolegę, który zaprosił mnie do swojego domku :)
Wczoraj było fajnie, bo zapaliliśmy pierwszego grilla. Do grilla nie można było blisko podchodzić, bo był bardzo gorący. Mamusia upiekła na nim nawet chlebek. Wszyscy siedzieli przy stole, a ja bawiłam się z gośćmi. Później jedliśmy pyszną kiełbaskę.


sobota, 13 kwietnia 2013

mam 2 latka

Już prawie od tygodnia mam 2 latka. W niedzielę były moje drugie urodziny. Dostałam mnóstwo prezentów i miałam prawdziwą imprezę urodzinową, z tortem i gośćmi. Wszystko się udało, a tort od babci Eli był naprawdę przepyszny.
Niestety babcia Krysia nie dała się namówić na przyjazd i wracając do domu, zabraliśmy tylko ciocię Karolinę z Krakowa. Ledwo udało się wszystko zapakować do samochodu, a moje prezenty zajmowały aż pół bagażnika. :) Będąc w Oświęcimiu dostałam od babci kuchenkę, od cioci Dominiki, wujka Tomka i moich kuzynów super szybki rower, a gdy pojechałam odwiedzić Tymka w Kuźni, dostałam wielką lalkę. Okazało się również, że do Iwonicza przyszła paczka z Kanady od cioci i wujka. Był w niej tańczący zajączek, którego uwielbiam, ciuszki i moje ulubione żelki :)
Jak już wróciliśmy do domku, to na następny dzień była moja impreza urodzinowa. Mamusia ubrała mnie w śliczną sukienkę od cioci i wujka z Kanady, w której wyglądałam jak księżniczka.


Przyszła prababcia Jasia, ciocia Stasia z wujkiem Adamem, a nawet mój kuzyn Maciek z rodzicami. Dostałam kolejne prezenty: zestaw do piasku, piankolinę do lepienia, czekoladki, a od cioci Karoliny wielką tablicę do pisania i przyklejania magnesów :)
Kiedy wszyscy się już zebrali, przyszła kolej na tort i dmuchanie świeczki. Babcia Ela upiekła mi pysznego torta, wszyscy się nim zachwycali.


Świeczkę zdmuchiwałam chyba 5 razy, bo każdy chciał mieć ze mną zdjęcie, jak dmucham.


Bardzo mi się to spodobało. Mamusia powiedziała, że muszę sobie pomyśleć życzenie i ono się spełni. Świeczkę dmuchałam 5 razy, więc musi mi się spełnić aż 5 życzeń :) Na szczęście za każdym razem wymyślałam inne. W końcu zabrali mi tego torta i babcia z mamusią pokroiły go na talerzyki, każdy dostał po kawałku. Później dorośli rozmawiali, a ja bawiłam się trochę nowymi zabawkami.
Impreza trwała do wieczora. Gdy wszyscy wyszli, byłam już taka zmęczona, że po prostu padałam z nóg ;)


W niedzielę zebrałyśmy z mamusią wszystkie moje prezenty i ciocia Karolina zrobiła mi pamiątkowe zdjęcie :)




sobota, 30 marca 2013

święcenie jajek

Jestem z mamusią i tatusiem u babci Krysi od kilku dni. W tym czasie zdążyłam już spaść z łóżka dwa razy, spaść z materaca jeden raz, przytrzasnąć sobie palce drzwiami, wylać sobie na rękę gorącą herbatkę, nabić sobie kilka guzów i zaliczyć kilka przewrotek. No cóż, muszę przyznać, że ostatnio nie jestem zbyt ostrożna. To chyba dlatego, że wiele się tutaj u mnie dzieje ciekawych rzeczy.
Bardzo lubię bawić się z moimi kuzynami. No i do dzisiaj się bawiłam. Niestety wyjechali na święta do swojej drugiej babci i dziadzia i wrócą za kilka dni.
Byłam dzisiaj z rodzicami w kościółku święcić jajka. Babcia przyszykowała koszyczek z różnymi dobrymi rzeczami. Nie malowałam pisanek, bo tutaj się nie maluje tylko gotuje w cebuli. Wszystkie jajka są takie ładne, brązowe. Pojechaliśmy do święcenia samochodem. Tatuś niósł koszyk, bo stwierdził, że dla mnie jest za ciężki. Moim zdaniem wcale nie był i śmiało dałabym sobie radę. Dostałam od babci czekoladowego zajączka i na szczęście jego mogłam sobie samodzielnie poświęcić (za pomocą księdza oczywiście). Jak wracaliśmy do domku to z koszyczka tak pachniało, że miałam ochotę ugryźć sobie kiełbaski, ale mamusia mi nie pozwoliła... Po powrocie babcia ładnie udekorowała stół i przygotowała wszystko na święta.


Po południu, gdy wstałam z drzemki, czekała na mnie niespodzianka :) Prezent urodzinowy od babci!!! To już drugi prezent. Pierwszy dostałam w Iwoniczu od babci i dziadzia. Podarowali mi piaskownicę :) Mam nadzieję, że już niedługo przyjdzie wiosna, bo chciałabym ją szybko wypróbować.
Od babci Krysi dostałam prawdziwą kuchenkę!!! Ma całe wyposażenie i nawet świeci w niej piekarnik i palniki :) No i słychać jak się w kranie woda leje. Gotowałam już dla babci i mamusi zupkę, a tatusiowi robiłam herbatkę. Szkoda, że chłopaków nie ma, bo byśmy się razem pobawili... 



Wszystkim, którzy czytają mojego bloga, życzę spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych. I żebyście się nie przejadali jajkami, tylko zostawili sobie trochę miejsca na pyszne babki i mazurki :)


poniedziałek, 25 marca 2013

kilka słów (i zdjęć)

Długo nie pisałam, bo u mnie ostatnio nic ciekawego się nie dzieje. Wiosna nie chce do nas przyjść, a bardzo już na nią czekam. Z dziadziem jest już lepiej, często do nas przyjeżdża z sanatorium. Na szczęście już jutro wychodzi do domku. Bardzo się z tego cieszę.
Niedługo będą święta, na które jedziemy z rodzicami do babci Krysi, i będą moje drugie urodziny :) Na urodziny wrócę oczywiście do Iwonicza. Babcia Ela obiecała, że upiecze mi pyszny tort. Mam nadzieję, że uda mi się zabrać do Iwonicza babcię Krysię, to będziemy razem świętować. Już się nie mogę doczekać.
Jak wrócę to oczywiście napiszę jak było w Oświęcimiu i jak wyglądały moje urodziny. A teraz kilka zdjęć z ostatniego miesiąca :)






czwartek, 14 lutego 2013

wraca dziadzio

U mnie ostatnio nudno... Siedzę w domu z rodzicami, czasami wujek Krzysiek na chwilę przyjdzie, albo ciocia Stasia przyniesie nam zupkę, a poza tym nic się nie dzieje. Dziadzio zachorował i musi być w szpitalu, a babcia pojechała do cioci Karoliny do Krakowa, żeby go odwiedzać. Mnie niestety nie chcieli zabrać. Na szczęście już jutro dziadzio wraca do domku!!! Weźmie ze sobą nawet babcię Elę :) Mamusia mówi, że na razie nie będę mogła dziadzia męczyć, ale ja wcale nie zamierzam... będę się tylko z nim bawić :) Bardzo się cieszę, że wreszcie znowu zacznie się tutaj coś dziać :)
Ja też byłam ostatni chora, ale nie musiałam iść do szpitala. Miałam katar, kaszel i wszystko mnie bolało. Dobrze, że nie zaraziłam mojego kotka. Pani doktor dała mi syropki i wyzdrowiałam. Ciekawe, czy dziadzio też miał syropki... Jeśli nie, to moich trochę zostało :) Teraz już mogę wychodzić na śnieg i lepić bałwana. Dzisiaj byliśmy z rodzicami na zakupach, żeby babcia z dziadziem mieli co jeść, jak wrócą do domku. Kupiłam nawet dziadziowi zdrowy soczek. Jutro będę na nich czekać od samego rana :)


wtorek, 29 stycznia 2013

nie ma jak w domu

Miałam już nie pisać bloga bo myślałyśmy z mamusią, że jak już jesteśmy w Polsce to wszyscy wiedzą co się u mnie dzieje, ale skoro się dopytujecie.... to napiszę co tu u mnie słychać ;)
Po powrocie do Polski byłam bardzo zajęta. Najpierw były Święta. Byliśmy na dwóch Wigiliach i poznałam bardzo dużo osób z mojej rodziny. Bardzo polubiłam mojego kuzyna Tymka, bawiłam się jego samochodami i graliśmy trochę w kręgle, kiedy dorośli rozmawiali. Obiecałam Tymkowi, że jak pojedziemy do mojej babci Krysi do Oświęcimia, to na pewno go odwiedzę. On mieszka w Kuźni Raciborskiej, a tatuś mówi, że to od Iwonicza trochę daleko.
Święta minęły bardzo szybko i żeby o nich nie zapomnieć babcia z dziadziem postanowili zrobić wieczór kolędowy. Wtedy się razem śpiewa kolędy i pije dziwne niedobre rzeczy (tak przynajmniej to wyglądało). Na wieczorze kolędowym byli ciocia Stasia, wujek Adam oraz ciocia Ania i wujek Tomek, którzy przylecieli ze Szkocji. Przyjechali do nas także ciocia Ula, wujek Andrzej i mój malutki kuzyn Maciuś. Maciuś jest jeszcze trochę mały i nie można się z nim bawić. Jednak dobrze wiedział, że na wieczorze kolędowym trzeba śpiewać, nawet próbował... i grał na grzechotkach :) Ja także grałam i śpiewałam. Wujek Andrzej przywiózł gitarę i jakieś inne fajne instrumenty. Wypróbowałam je wszystkie, ale najbardziej podobały mi się te, które najgłośniej grały. Tutaj właśnie gram i śpiewam.


U babci i dziadzia mieszka się bardzo fajnie. Ciągle jest ktoś w domku i już nie zostaję sama z mamusią. Do tego często mamy gości, którzy przynoszą mi prezenty :) Babcia, dziadzio i wujek Krzysiek lubią się ze mną bawić i wygłupiać. Jak była ciocia Karolina to było jeszcze weselej, ale niestety musiała wracać do Krakowa. Kiedyś mnie zabierze do smoka, bo w Krakowie to mieszka smok.
Jak skończyły się Święta to przyszedł Nowy Rok. Ja tam różnicy nie widzę, no ale niech będzie że przyszedł. Pojechaliśmy wtedy odwiedzić babcię Krysię, ciocię Dominikę, wujka Tomka i moich trzech kuzynów. Oni mieszkają daleko, bo aż w Oświęcimiu, więc trzeba było długo do nich jechać. Babcię poznałam od razu, a z moimi kuzynami zrozumieliśmy się bez słów. Mają fajny pokój z piętrowym łóżkiem i dużą ilością zabawek. Tymek nauczył mnie obsługi pilota, z Bobim skakałam po tym piętrowym łóżku, a Kornel pokazał jak się wspinać na różne wysokości. Chłopaki pożyczyli mi też sanki, bo wtedy akurat spadł śnieg i mogłam wreszcie poznać prawdziwą zimę.



Jak byliśmy w Oświęcimiu to często jeździliśmy w różne miejsca i odwiedzaliśmy ciocie i wujków. Byliśmy w Kuźni odwiedzić Tymka, który bardzo się ucieszył na mój widok. Odwiedziliśmy nawet mojego kolejnego kuzyna, Kubę. On jest już duży, bo ma aż 6 lat i chodzi do zerówki. W pokoju ma prawdziwego chomika!!! Też bym chciała chomika...
Kiedy mieliśmy już wracać do Iwonicza to Kuba przyjechał mnie pożegnać i udało mi się zrobić sobie zdjęcie z wszystkimi moimi kuzynami. Brakło tylko Tymka, tego z Kuźni. Na zdjęciu jestem ja, Kornel, Tobiasz, Tymek i Kuba. To dziwne, ale nie mam żadnej kuzynki ;)


Po powrocie do Iwonicza czekała na mnie wielka niespodzianka! W pokoju stały paczki, a w nich... moje zabawki i oczywiście Edzio!!! Bardzo się ucieszyłam i szybko chciałam wszystko otworzyć. Bardzo się cieszę, że moje rzeczy nie zabłądziły, tylko wróciły do mnie. Pewnego wieczoru Edzio wszystko mi opowiedział, jak jechał pociągiem i płynął statkiem bardzo długo. Miał po drodze bardzo ciekawe przygody. Jednak i on i ja cieszymy się, że znów jesteśmy razem.


Po otwarciu wszystkich paczek i wyciągnięciu moich zabawek, salon babci i dziadzia wyglądał tak :)


Babcia z dziadziem zrobili mi jeszcze jedną niespodziankę i jak pojechali na zakupy, to przywieźli mi sanki :) Teraz już mogę wychodzić na zimowe spacery i przejażdżki.
To chyba wszystkie nowości u mnie... aaa jeszcze jedno. Ostatnio dziadzio dał mi do zjedzenia prawdziwą czekoladkę. Mamusia i tatuś mi nie pozwalają jeść czekoladek, ale dziadzio pozwala mi na wszystko :) Czekoladka była bardzo dobra, słodka i lepiąca. Po zjedzeniu jej miałam brązową buzię i ręce... więc nie dało się tego ukryć przez mamusią, która nie była nawet tak bardzo zła.