piątek, 15 czerwca 2012

przerwa techniczna

Niestety w naszym nowym domku na razie nie ma internetu, więc z tego powodu muszę na jakiś czas zawiesić pisanie... Gdy tatuś już coś załatwi, odezwę się i napiszę jak nam się mieszka w nowym miejscu :)

jutro przeprowadzka

Teraz to już na pewno znaleźliśmy nowy domek, ponieważ jutro się przeprowadzamy. Będziemy mieszkać w takim domu, na piętrze. Na dole jest złożonych dużo rzeczy i tam byśmy się nie pomieścili. Bardzo mi się tam  dzisiaj podobało... Będę miała swój własny pokój, z zielonymi ścianami. Jest taki duży, że pomieszczą się w nim wszystkie moje zabawki. Niestety rodzice zajęli ten lepszy pokój z wyjściem na taras, ale mój za to jest na końcu korytarzyka, więc nikt mi nie będzie przeszkadzał. Jest jeszcze salon, kuchnia i łazienka. Jutro się będziemy pakować i przewozić rzeczy. Muszę pamiętać o wszystkim, żeby tylko niczego nie zapomnieć. Na szczęście jeśli coś przez przypadek zostawię to ciocia z wujkiem mi przywiozą. Bo ciocia z wujkiem się z nami nie przeprowadzają, tylko będą do nas przyjeżdżać... mam nadzieję, że często. A wujek mi nawet obiecał, że będzie nam przywoził parówki ;) Ciekawe jak to będzie...
A tak wygląda nasz nowy domek :) Te okna na samej górze są od mojego pokoju :)


wtorek, 12 czerwca 2012

życzenia

Z okazji 18-tych urodzin, obchodzonych przez ciocię Karolinę po raz dziesiąty :D (mamusia mówi, że każda kobieta powinna się czuć jakby miała 18 lat), życzę dużo uśmiechu, zdrówka, miłości i cierpliwości do facetów. Pieniędzy nie życzę, bo podobno ma dużo ;) Życzę też cioci Karolinie, żeby jej marzenia się spełniły i żeby szybko do nas przyleciała.

A cioci Marcie, która wczoraj miała urodziny, życzę zdrówka i żeby miała dużo siły. Tatuś mówi, że wszystkie mamusie muszą mieć dużo siły i zdrówka, a ciocia Marta jest przecież mamusią mojego kuzyna Tymka. Życzę jej również, żeby codziennie znalazła choć chwilkę dla siebie, bo podobno mamusiom to bardzo potrzebne ;)

Do życzeń dołączają się moja mamusia i tatuś :)



poniedziałek, 11 czerwca 2012

i po domku...

Jednak nie mamy nowego domku... Dzisiaj zadzwoniła pani i powiedziała, że się namyśliła i nie chce żeby w jej mieszkaniu było dziecko. Nie wiem dlaczego, przecież ja jestem grzeczna i jeszcze nie umiem malować kredkami po ścianach, bo jestem na to za mała... Nic z tego nie rozumiem, przecież miejsca zajmuję najmniej ze wszystkich. Na szczęście wujek znalazł nam inne rozwiązanie. Jeśli nie znajdziemy nowego domku to rozbije nam namiot za domem i tam będziemy mieszkać. Ja się nawet cieszę z tego powodu, nigdy jeszcze nie spałam pod namiotem.
Wczoraj i dzisiaj były straszne upały i znowu się mogłam kąpać w moim basenie. Mamusia przyniosła płyn do kąpieli, bo już był prawie wieczór i brałam prawdziwą kąpiel. Już nie mam gorączki i lepiej się czuję. Mogę nawet jeść chlebek i chrupki :) bo już tak bardzo mnie nie boli. Najbardziej lubię jeść oglądając Misia Uszatka,  to moja ulubiona bajka. Miś Uszatek ma różne przygody i potrafi ładnie śpiewać. Ma też przyjaciół: Prosiaka, Zajączka i Króliczki. Prosiak jest trochę głupi, ale Uszatek na szczęście zawsze znajduje rozwiązanie w trudnych sytuacjach. Tatuś mówi, że Misia Uszatka można oglądać przez internet więc sobie pooglądajcie bo naprawdę warto ;)


piątek, 8 czerwca 2012

znaleźliśmy nowy domek

Dzisiaj byliśmy oglądać nasz nowy domek. Nawet mi się spodobał, tylko trochę za mało pokoi moim zdaniem było. Mamusia powiedziała, że jeden będzie mój, drugi ich... i tyle. A gdzie pokój dla cioci i wujka??? Później się okazało,że ciocia z wujkiem się z nami nie przeprowadzą tylko zostają w tym domku, w którym teraz mieszkamy... Szkoda, myślałam że będziemy dalej razem. Jednak mamusia powiedziała, że będą nas odwiedzać, a my ich :) mam nadzieję, że często :)
Od dwóch dni bardzo źle się czuję... Dlatego nie daję rady dużo pisać. Bolą mnie okropnie ząbki i mam gorączkę. Wieczorem było mi tak źle, że nawet płakałam :( Na szczęście mamusia mnie przytula i mówi, że to minie bo rośnie mi czwórka, a jak urośnie to przestanie boleć. Mogłaby szybciej rosnąć... nie mogę nic jeść bo to okropnie boli...
Ostatnio była ładna pogoda i tatuś zainstalował mi huśtawkę, którą dostałam. Super się na niej huśta, tatuś mnie huśta tak wysoko, że wszystko wiruje i jak schodzę na ziemię to kręci mi się w głowie :) Fajnie tak się huśtać, jakby się latało.



niedziela, 3 czerwca 2012

dzień dziecka

Przedwczoraj był u nas Dzień Dziecka, czyli dzień wszystkich dzieci. Bardzo dziękuję wszystkim za życzenia z okazji tak ważnego dla mnie dnia. Mamusia z tatusiem nie chcieli mi nic kupować, bo mam dużo zabawek, ale na szczęście wujek się za mną wstawił i dostałam prezent od rodziców, huśtawkę :) Jak przestanie padać to tatuś mi ją zamontuje gdzieś na drzewie i będę mogła się pohuśtać. Od cioci i wujka mam super leżak z parasolką i stoliczkiem na drinki :D Już się nie mogę doczekać żeby go wypróbować.
Mamusia powiedziała, że z okazji Dnia Dziecka nie będę się kąpać... bardzo mi się to nie spodobało bo ja przecież uwielbiam siedzieć w wodzie. Na szczęście mamusia chyba zobaczyła moją smutną minę bo jednak się kąpałam :) a może bardziej zadziałało to co zrobiłam wcześniej do pieluszki :D
W tym dniu byliśmy również na wycieczce oglądać jakieś dziwne mieszkania. Bardzo mi się one nie spodobały. Mamusia mówi, że niedługo się przeprowadzimy. Mam nadzieję, że uda nam się znaleźć taki fajny domek jak mamy teraz u wujka i cioci.
Umiem już sama biegać, z chodzeniem mi idzie trochę gorzej. Jak zaczynam przebierać nóżkami to one chcą iść coraz szybciej i szybciej :) Chyba trzeba im zamontować jakiś dodatkowy hamulec...
Z okazji Dnia dziecka zaczęły przylatywać do nas nowe ptaszki, takie żółte. Niestety nie lubią jak śpiewam, szybko wtedy uciekają :(
Życzę wszystkim dzieciom, tym małym, żeby zawsze się uśmiechały i miały czas codziennie na chwilę zabawy. A dorosłym życzę, żeby mieli czas codziennie popatrzeć w niebo i pomyśleć, jaki piękny jest świat gdy się na niego popatrzy jakby się dzieckiem było :)


wtorek, 29 maja 2012

niedziela

Wczoraj była niedziela i zostaliśmy zaproszeni na obiad do cioci Bogny. Było tam bardzo fajnie, jadłam dużo różnych, smacznych rzeczy. A tatuś to nawet dał mi pysznego sernika :) Było też dużo nowych ludzi, których poznałam. Niestety nikt nie chciał ze mną chodzić i musiałam dużo czasu spędzić przy stole. Na szczęście były jagódki, które bardzo lubię, więc sobie je podjadałam. Na obiadek było pyszne mięsko i ziemniaczki. Mamusia jadła ze mną, pół na pół ;) Po obiadku wszyscy ze sobą rozmawiali i było trochę nudno. Marta, córka cioci Bogny, umie grać na pianinie i powiedziała, że ja też mogę spróbować. Bardzo mi się podobało to granie, może kiedyś też się tak nauczę ładnie grać. Mamusia mówi, że na razie to ćwiczę granie na nerwach i na bębenku. Ciekawe co to za instrument ten nerw, bo jakoś nie bardzo go kojarzę. U cioci Bogny był także jej syn z pieskiem i żoną. Ten piesek był super, lizał mnie po rękach i nawet dawał mi buziaki. Chyba wiem już co chciałabym dostać od Mikołaja ;)
Jak wróciliśmy do domku to wszyscy byli w dobrych humorach. Na kolację była kiełbaska, a ja musiałam zjeść kaszkę :( Zjadłam pół tej kaszki, bo nie wiedziałam czy mi dadzą coś innego. Na szczęście mamusia się ze mną podzieliła swoją porcją i zjadłam jeszcze pół kanapki :) A mamusia dała mi nawet spróbować piwka :) Bardzo mi posmakowało i chciałam więcej, ale mamusia więcej mi nie dała... tylko smaka narobiła :( Jak sobie podjadłam to okropnie zachciało mi się spać. Spałam bardzo długo, tatuś mówił, że przespałam dzisiaj całe rano :) W nocy śniły mi się różne pieski, a wśród nich mój kochany Gizmo :)