Chciałam Wam powiedzieć, że był dzisiaj u mnie Mikołaj. Jak się rano obudziłam, to pomyślałam sobie, że o mnie zapomniał, ale jednak nie...
Rano nie było śladu po śniegu i bardzo się tym zmartwiłam. Na szczęście mamusia mnie pocieszała, że Mikołaj to lata w tych saniach, a nie jeździ. Rano się ubrałam, pobawiłam i poszłam z rodzicami na zakupy. Kiedy wróciliśmy do domku, to czekał na mnie prezent. Mikołaj przyniósł go, kiedy nas nie było w domku. Jest to śliczny mikołajkowy piesek :) Będę go mogła zapakować do walizki i zabrać do Polski. Nie zostawiłam Mikołajowi ciasteczek, ale sam poczęstował się zupą jarzynową, bo mamusia zauważyła, że trochę ubyło, a w kuchni pojawił się brudny talerz. Mikołaj nie może jeść tyle ciastek, bo i tak ma duży brzuch, a zupka na pewno dobrze mu zrobiła i trochę rozgrzała.
Bardzo się cieszę, że Mikołaj o mnie nie zapomniał i bardzo mu dziękuję za prezent :)
czwartek, 6 grudnia 2012
środa, 5 grudnia 2012
pada śnieg
Dzisiaj od rana padał śnieg. Było go naprawdę dużo. Bardzo się ucieszyłam, bo przecież jutro do wszystkich grzecznych dzieci przychodzi Mikołaj, to będzie miał po czym jeździć saniami. Mamusia mi powiedziała, że ten Mikołaj będzie w Polsce i nie wiadomo, czy mnie tutaj znajdzie... ale ja wiem, że znajdzie :) Wiem też, że nie dostanę żadnego dużego prezentu, ponieważ nie dało by się go zabrać, ale jakiś malutki... no bo przecież byłam grzeczna ;)
Postanowiłam pomóc trochę Mikołajowi i przebrałam się dzisiaj za elfa. Jak Mikołaj będzie miał kłopoty z dowiezieniem prezentów, to ja chętnie mu pomogę. Mogę nawet jechać na Rudolfie ;) Mamusia nauczyła mnie kilku piosenek o zimie, to sobie pośpiewamy.
Postanowiłam pomóc trochę Mikołajowi i przebrałam się dzisiaj za elfa. Jak Mikołaj będzie miał kłopoty z dowiezieniem prezentów, to ja chętnie mu pomogę. Mogę nawet jechać na Rudolfie ;) Mamusia nauczyła mnie kilku piosenek o zimie, to sobie pośpiewamy.
środa, 28 listopada 2012
pakowanie
W sobotę odwiedzili nas ciocia i wujek i przywieźli duże pudła na rzeczy, moją huśtawkę i zabawki, które były u nich w domku. Trochę się ze mną pobawili, wypili herbatkę i niestety musieli wracać. Tatuś również poprzynosił jakieś wielkie pudła z pracy.
Wczoraj zaczęło się u nas pakowanie. Mamusia powiedziała, że nie można wszystkiego zabrać do walizek, bo się nie zmieści. Trzeba zapakować do pudeł i wysłać statkiem do Polski. W moim pokoju zrobiło się strasznie pusto, bo zabawki, które dostałam i trochę ciuchów mamusia już spakowała. Dzisiaj się bardzo przestraszyłam jak zobaczyłam, że tatuś pakuje mojego Edzia i Zygmusia. Mamusia powiedziała, że oni też muszą popłynąć. Nie chciałam ich oddać... Okropnie to wyglądało, a Edzio był bardzo smutny, że musi płynąć sam, beze mnie. Weszłam nawet na chwilkę z nim do tego wielkiego pudła, żeby mu pokazać, że tam wcale nie jest tak strasznie, ale nie wiem czy go przekonałam.
Wczoraj zaczęło się u nas pakowanie. Mamusia powiedziała, że nie można wszystkiego zabrać do walizek, bo się nie zmieści. Trzeba zapakować do pudeł i wysłać statkiem do Polski. W moim pokoju zrobiło się strasznie pusto, bo zabawki, które dostałam i trochę ciuchów mamusia już spakowała. Dzisiaj się bardzo przestraszyłam jak zobaczyłam, że tatuś pakuje mojego Edzia i Zygmusia. Mamusia powiedziała, że oni też muszą popłynąć. Nie chciałam ich oddać... Okropnie to wyglądało, a Edzio był bardzo smutny, że musi płynąć sam, beze mnie. Weszłam nawet na chwilkę z nim do tego wielkiego pudła, żeby mu pokazać, że tam wcale nie jest tak strasznie, ale nie wiem czy go przekonałam.
Ja też jestem smutna, bo będę musiała spędzić bez niego dużo czasu, zanim znów się zobaczymy. Na szczęście mamusia zostawiła mi różne zabawki, bo powiedziała, że i tak nie możemy wszystkiego zabrać i te zabawki zostawimy dla takiego chłopczyka, któremu przekaże je ciocia Bogna. Ciekawe po co temu chłopczykowi moje lalki...
Od kilku dni boli mnie nóżka i nie mogę na nią stawać. Nie wolno mi skakać i biegać :( W piątek jedziemy do pani doktor, żeby mi ją zbadała. Mam nadzieję, że mamusia nie zapomni i tym razem o jakiejś niespodziance, bo ja na pewno będę dzielna, jak zawsze :)
Niedawno spadł u nas pierwszy śnieg. Jak kładłam się spać, to zaczynało sypać, a jak rano się obudziłam, to było wszędzie biało. Niestety ten śnieg szybko stopniał i nawet nie zdążyłam ulepić bałwana, nie mówiąc już o jeździe na sankach...
wtorek, 20 listopada 2012
wracamy do Polski
W ostatnich dniach okazało się, że wracamy do Polski. Tatuś nie dostał czegoś tam ze swojej pracy i musimy wyjechać. Ja jeszcze nie wiem co o tym mam myśleć.
Mam zamiar wszystko zabrać, moje zabawki, ubrania, no i oczywiście ciocię i wujka. Jeśli wszystko uda nam się zapakować, to będę zadowolona. Mamusia mówi, że Edzio nie może polecieć z nami samolotem... a ja myślałam, że dzieci mogą zabrać ze sobą ulubioną zabawkę. Tatuś wymyślił, że Edzio i Zygmuś popłyną statkiem... zapakowani do pudeł!!! Dobrze, że Edzio nie słyszał o tym dziwnym pomyśle.
Rodzice martwią się, gdzie teraz będziemy mieszkać. Babcia z dziadziem przetrzymają nas przez jakiś czas w Iwoniczu, ale w końcu trzeba się będzie wyprowadzić - tak mówi tatuś. Ja tam mogłabym zostać z babcią i dziadziem. Babcia kupowałaby mi różne książeczki, dziadzio słodycze, a wujek Krzysiek by się ze mną bawił. Jak przyjeżdżałaby ciocia Karolina, to zabierałaby mnie na fajne wycieczki do sklepów z zabawkami :) Ciocia Gosia i wujek Piotruś kupiliby sobie dom gdzieś niedaleko nas i wszyscy byliby razem, szczęśliwi :) Mam nadzieję, że tak będzie, bo inaczej to nie jadę ;)
Dzisiaj byłam znów u pani doktor, a jak wizyta się skończyła, to mamusia wyciągnęła (nie wiadomo skąd) nowego misia do kolekcji i mi podarowała, za dzielność. Kto zgadnie, który to miś???
Mam zamiar wszystko zabrać, moje zabawki, ubrania, no i oczywiście ciocię i wujka. Jeśli wszystko uda nam się zapakować, to będę zadowolona. Mamusia mówi, że Edzio nie może polecieć z nami samolotem... a ja myślałam, że dzieci mogą zabrać ze sobą ulubioną zabawkę. Tatuś wymyślił, że Edzio i Zygmuś popłyną statkiem... zapakowani do pudeł!!! Dobrze, że Edzio nie słyszał o tym dziwnym pomyśle.
Rodzice martwią się, gdzie teraz będziemy mieszkać. Babcia z dziadziem przetrzymają nas przez jakiś czas w Iwoniczu, ale w końcu trzeba się będzie wyprowadzić - tak mówi tatuś. Ja tam mogłabym zostać z babcią i dziadziem. Babcia kupowałaby mi różne książeczki, dziadzio słodycze, a wujek Krzysiek by się ze mną bawił. Jak przyjeżdżałaby ciocia Karolina, to zabierałaby mnie na fajne wycieczki do sklepów z zabawkami :) Ciocia Gosia i wujek Piotruś kupiliby sobie dom gdzieś niedaleko nas i wszyscy byliby razem, szczęśliwi :) Mam nadzieję, że tak będzie, bo inaczej to nie jadę ;)
Dzisiaj byłam znów u pani doktor, a jak wizyta się skończyła, to mamusia wyciągnęła (nie wiadomo skąd) nowego misia do kolekcji i mi podarowała, za dzielność. Kto zgadnie, który to miś???
poniedziałek, 12 listopada 2012
szara codzienność
U mnie nic ciekawego się nie dzieje. Robi się coraz zimniej, a mamusia mówi, że niedługo spadnie śnieg. Lubię śnieg... można wtedy jeździć na sankach i lepić bałwana :) Czekając na zimę, siedzę sobie w cieplutkim domku i bawię się, maluję, a czasem nawet oglądam bajki. Rodzice pozwalają mi tylko trochę oglądać telewizję. Najbardziej lubię oglądać Krecika, Misia Uszatka, Bolka i Lolka oraz Świnkę Peppę :)
Jak nie wieje mocny wiatr, to wychodzę z rodzicami na spacer. Czasami odwiedzają nas ciocia i wujek, i wtedy jest fajnie.
Tatuś mówi, że już w tym tygodniu okaże się, czy wracamy do Polski. Ja bym trochę chciała wrócić, ale jak mogłabym zabrać ze sobą wszystkie moje rzeczy. Mamusia mówi, że to niemożliwe, bo się nie zmieszczą w walizce. Babcia mnie pociesza, że w Polsce czekają na mnie moje dawne zabawki, oraz książeczki, które mi kupiła. Największy problem to chyba będę miała z Edziem i Zygmusiem, bo ich to na pewno nie zostawię. No ale tatuś mówi, żebym się jeszcze tym nie martwiła, a jak już będzie wiadomo że wracamy, to na pewno coś wymyśli.
Jak nie wieje mocny wiatr, to wychodzę z rodzicami na spacer. Czasami odwiedzają nas ciocia i wujek, i wtedy jest fajnie.
Tatuś mówi, że już w tym tygodniu okaże się, czy wracamy do Polski. Ja bym trochę chciała wrócić, ale jak mogłabym zabrać ze sobą wszystkie moje rzeczy. Mamusia mówi, że to niemożliwe, bo się nie zmieszczą w walizce. Babcia mnie pociesza, że w Polsce czekają na mnie moje dawne zabawki, oraz książeczki, które mi kupiła. Największy problem to chyba będę miała z Edziem i Zygmusiem, bo ich to na pewno nie zostawię. No ale tatuś mówi, żebym się jeszcze tym nie martwiła, a jak już będzie wiadomo że wracamy, to na pewno coś wymyśli.
czwartek, 1 listopada 2012
Halloween
Wczoraj był u nas Halloween. Cały dzień chodziłam przebrana i było bardzo wesoło.
Rano mamusia wyciągnęła mi mój strój biedronki i mogłam się przebrać. Po śniadanku zabrałyśmy się za dynię. W Halloween wycina się dynię w śmieszne wzorki i robi z niej ciasto lub inne smaczne rzeczy. Pomagałam mamusi malować na dyni wzorki :)
Później mamusia sama wycinała dynię, bo ja jestem jeszcze za mała na trzymanie noża. Wyciągnęła pestki i dała je na kaloryfer do suszenia. Tatuś łyżką wyskrobał dynię, a mamusia zrobiła pyszne ciasto. Do dyni włożyliśmy świeczkę i można było ją już postawić przed domkiem :)
Rano mamusia wyciągnęła mi mój strój biedronki i mogłam się przebrać. Po śniadanku zabrałyśmy się za dynię. W Halloween wycina się dynię w śmieszne wzorki i robi z niej ciasto lub inne smaczne rzeczy. Pomagałam mamusi malować na dyni wzorki :)
Później mamusia sama wycinała dynię, bo ja jestem jeszcze za mała na trzymanie noża. Wyciągnęła pestki i dała je na kaloryfer do suszenia. Tatuś łyżką wyskrobał dynię, a mamusia zrobiła pyszne ciasto. Do dyni włożyliśmy świeczkę i można było ją już postawić przed domkiem :)
Po południu rozmawiałam z babcią, dziadziem, ciocią Karoliną i wujkiem Krzyśkiem, i wszystkim się mój strój bardzo spodobał. Czekałyśmy z mamusią na dzieci, ale niestety padał deszcz i nikt do nas nie przyszedł. Ja także nigdzie nie wyszłam z tego powodu :( Jednak wszystko skończyło się dobrze, bo słodycze, które mamusia kupiła dla dzieci, przypadły dla mnie!!!
wtorek, 30 października 2012
huragan
Wczoraj do Ameryki przyszedł huragan. Huragan robi duży wiatr i deszcz. U nas był bardzo mocny wiatr. Mamusia mówi, że w Stanach, czyli tam gdzie mieszka Wiktorek, to było bardzo źle. Wszystko zaczęło się wieczorem. Wujek zadzwonił do mamusi i powiedział, że trzeba pochować wszystko z tarasu. Mamusia wszystko pochowała, a krzesła przywiązała, żeby ich nie porwało. Wieczorem byłyśmy same, bo tatuś był w pracy. Ciągle mrugało światło, a mamusia nawet się trochę bała. Ja pocieszałam mamusię, że to tak jakby w Iwoniczu, bo tam też często wieje wiatr. Szybko zasnęłam, bo ten wiatr to mnie uśpił :) Rano okazało się, że to najgorsze nas ominęło i nadal mamy światło i wodę. Trochę byłam rozczarowana, bo fajnie byłoby przez jeden dzień bez światła ;) Mamusia jak zobaczyła moją poranną fryzurę, to stwierdziła, że największy huragan to chyba przeszedł przez moje łóżeczko :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
